Zdzisława Ambroziaka sport wyjątkowy

Niektórzy pamiętają go z boiska, zarówno w barwach klubowych, jak i w stroju biało-czerwonym. Dla innych bardziej znany jest jego głos, któr...

Niektórzy pamiętają go z boiska, zarówno w barwach klubowych, jak i w stroju biało-czerwonym. Dla innych bardziej znany jest jego głos, który swego czasu dobywał się z grającego pudełka w dużym pokoju podczas meczów polskiej reprezentacji. Dzisiaj będzie o Zdzisławie Ambroziaku, który słowem potrafił nieraz rozbawić, ale i zaskoczyć, a najczęściej zaczarować sportową rzeczywistość.


Zdzisław Ambroziak to postać, którą wspominam szczególnie ciepło, również ze względu na to, że był on głównym bohaterem mojej pracy licencjackiej. Wiele godzin spędzonych najpierw ze zbiorem felietonów w ręku, a potem na analizowaniu ich przed ekranem komputera, sprawiły, że miałam przyjemność i okazję poznać autora i jego spojrzenie na świat nieco bliżej. Takiej wiedzy brakowało mi wcześniej, gdy zachwycałam się błyskotliwością Zdzisława Ambroziaka oglądając mecze, które komentował. Mam nadzieję, że dzisiaj uda mi się przybliżyć wam tę postać i zachęcić do sięgnięcia po jego felietony.

Sport i pisanie Zdzisława Ambroziaka

Zdaje się, że zarówno jedno, jak i drugie przychodziło mu naturalnie. 201 cm wzrostu wraz z miłością do sportu zaprowadziły go na warszawski AWF i na siatkarskie parkiety. Pierwsze sukcesy klubowe odniósł grając w zespole AZS AWF Warszawa, z którym trzykrotnie sięgał po tytuł Mistrza Polski. Swoją siatkarską historię pisał również we włoskiej lidze. Przez jakiś czas grał w Padwie; zahaczył też o stolicę mody, reprezentując barwy Gonzaga Mediolan. W reprezentacji Polski występował przez 9 lat, i przez ten czas wybiegał na boisko 220 razy. Pojechał z drużyną na Igrzyska Olimpijskie w Meksyku w 1968 roku, gdzie nasze orły uplasowały się na 5-tym miejscu. Za to rok wcześniej, z Mistrzostw Europy w Stambule wrócił z brązowym medalem na szyi. Cofając się dalej w czasie, dwa lata wcześniej cieszył się ze srebra wywalczonego podczas Pucharu Świata rozgrywanego w Łodzi. Karierę sportowca zakończył na parkietach włoskich. Natomiast jego kariera dziennikarska rozpoczęła się dużo wcześniej, bo już w 1969 roku, kiedy pisał do tygodnika „Sportowiec” o tym, co dzieje się w reprezentacji (to taki ówczesny Igła, tylko że bez mediów społeczniościowych i kamery ;). Ta współpraca trwała aż do roku 1990 i przerodziła się w stałą obecność w mediach.

Swoje wiedział i pisał

Felietony zgromadzone w zbiorze „Swoje wiem i piszę” zostały wybrane przez Andrzeja Olejniczaka i Rafała Steca spośród wszystkich, które powstały przez 10 lat współpracy Ambroziaka z „Gazetą Wyborczą”. Teksty zostały następnie przypisane do poszczególnych rozdziałów traktujących o różnych dyscyplinach sportu (m.in. siatkówka, tenis, boks), kwestiach stosowania dopingu i przestrzegania zasad fair play, oraz tematów i problemów wykraczających daleko poza sport. Przez taki szmat czasu felietonów musiało się nazbierać całkiem sporo, dlatego domyślam się, że wybór nie był łatwy. Mi również ciężko było wskazać jeden ulubiony, ale po dłuższym namyśle wybrałam „Hormony Kłamstwa”, znajdującym się rozdziale „Doping”. Autor, w swoim stylu, przedstawia temat bezkompromisowo i z różnych perspektyw. Na koniec zadaje pytanie, które pewnie niejeden z nas miał w głowie, po wyjściu na jaw kolejnej afery dopingowej z udziałem znanych i cenionych sportowców:
„Co mają robić tacy jak ja i miliony podobnych, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że cały ten sport to jest jedno wielkie kłamstwo?”
Odpowiedź znajduje się kilka linijek dalej i warto po nią sięgnąć do książki.

Zdzisław Ambroziak przy mikrofonie

Przybliżając postać Zdzisława Ambroziaka, nie sposób nie nawiązać do jego kariery komentatorskiej. Nawet jeśli ktoś nie pamięta samej postaci siatkarza i dziennikarza, to na pewno słyszał jego wypowiedzi, do dzisiaj cytowane przez ludzi ze świata siatkówki i mediów. Niektóre przeszły nawet do powszechnego użytku. Wśród wszystkich powiedzonek i metafor wymyślonych przez Zdzisława Ambroziaka znajdują się takie perełki jak:

"Zdobyć punkt przy własnej zagrywce to klucz do szyfru!"
"Zawodnik tej klasy powinien czuć linię trzeciego metra przez pantofle."
"Mylić się jest rzeczą ludzką, ale błagam nie teraz..."
 "Arkadiusz Gołaś ma stratosferyczny zasięg."
"Siatkówka jest bowiem sportem wyjątkowym.."

Coś więcej niż tylko wspominanie

Powstała w 2007 roku Fundacja im. Zdzisława Ambroziaka, poprzez swoje działania pozwala na zachowanie pamięci o wybitnym sportowcu i dziennikarzu, ale nie tylko. Dzięki organizacji Memoriału Zdzisława Ambroziaka co roku przed startem rozgrywek PlusLigi, drużyny ekstraklasy biorące w nim udział przypominają jak ważne w sporcie jest przestrzeganie zasad fair play i walka z dopingiem. Warto pamiętać, że idea uczciwej rywalizacji była bardzo bliska Zdzisławowi Ambroziakowi, a dzięki działaniom fundacji, jego misja stawania w obronie tych zasad jest nadal kontynuowana. Więcej informacji na temat samej fundacji możecie znaleźć na jej stronie internetowej. Natomiast o samym Memoriale pisałam nie tak dawno na stronie, przy okazji Siatkarskiego wspominania. Jednak przede wszystkim zachęcam do sięgnięcia po zbiór felietonów "Swoje wiem i piszę". Po pierwsze dlatego, że chyba żadna inna forma dziennikarska nie daje tak dużej możliwości poznania autora tekstów, jak właśnie felietony. A sam Zdzisław Ambroziak to postać nietuzinkowa i fascynująca. Po drugie, jego teksty czyta się bardzo lekko i przyjemnie, chociaż nieraz mówią o sprawach trudnych i de facto mało przyjemnych. Po trzecie, w swoich felietonach autor przemycił dla czytelników sporą dawkę wiedzy o sporcie i o życiu. A tej nigdy za wiele.



Może zajrzysz też tu

0 komentarze

Flickr Images