Spacer po Warszawie

Warszawa to miasto, w którym zarówno sportowych emocji, jak i miejsc do zwiedzania nie brakuje. W mojej głowie goszczą od pewnego czasu sam...

Warszawa to miasto, w którym zarówno sportowych emocji, jak i miejsc do zwiedzania nie brakuje. W mojej głowie goszczą od pewnego czasu same pozytywne skojarzenia związane tym miastem, i taka sytuacja nie jest dziełem przypadku. Wszystko dlatego, że po raz ostatni byłam w Warszawie w czasie otwarcia Mistrzostw Świata 2014. Jak wiadomo wygraliśmy, była piękna pogoda, dobre towarzystwo, smaczne jedzenie i sporo zwiedzania. Tak było dwa lata temu, a dzisiaj z największa przyjemnością zabieram Was w siatkarską podróż do stolicy.


Na początek jednak kilka słów o siatkówce męskiej w warszawskim stylu. Pierwsza sekcja siatkówki została utworzona w mieście stołecznym w 1924 roku i działała w ramach Akademickiego Związku Sportowego Warszawa. Ponoć razem z drużyną żeńską, która pojawiła się tam zaledwie 4 lata później, stanowią duet najstarszych siatkarskich drużyn klubowych w Europie, więc jest się czym chwalić! W pierwszych Mistrzostwach Polski, rozgrywanych w 1929 roku, warszawscy siatkarze stanęli na drugim stopniu podium. W sukcesy wyjątkowo obfity był rok 1934, kiedy to obie drużyny sięgnęły po tytuły Mistrzów i Mistrzyń Polski, a także triumfowały w Pucharach Polski. W roku 1952 męska drużyna nagle zniknęła z siatkarskiej mapy Polski. Natomiast dzisiejsza AZS Politechnika Warszawska zagościła w ekstraklasie dopiero w sezonie 2003/2004. Jak wszyscy wiemy, PlusLiga zdążyła już na dobre zadomowić się na warszawskim Torwarze i na Arenie Ursynów. Obecnie w szeregach warszawskiej drużyny występują dobrze wszystkim znanie postaci, takie jak: Paweł Zagumny, Andrzej Wrona czy Guillaume Samica. Zespołem dowodzi bardzo charyzmatyczny i barwny trener, Jakub Bednaruk

Po krótkiej wycieczce do historii warszawskiej siatkówki – chociaż temat nie został wyczerpany i mam nadzieję jeszcze kiedyś do niego powrócić – wychodzimy na świeże powietrze i udajemy się na spacer po mieście. Na pierwszy plan wycieczki wysuwają się...



Łazienki Królewskie
Miejsce magiczne na letnie, wieczorne spacery. Myślę, że jesienią wśród kolorowych liści musi być tam równie pięknie, o ile nawet nie piękniej niż na przełomie sierpnia i września. Z resztą, urok tego miejsca docenił wiele lat wstecz sam król Stanisław August, wybierając Łazienki na swoją letnią rezydencję, a z królem to chyba nie wypada się kłócić. Miejsc do spacerów mamy tam do wyboru do koloru; możemy wybrać się na przechadzkę do Ogrodu Królewskiego, Romantycznego, Modernistycznego lub też obrać kierunek na Nowy Ogród Chiński. Jeśli natomiast poczujemy jesienny chłód i zapragniemy zwiedzić dla odmiany ciekawe wnętrza, to do wyboru mamy m.in., Pałac na Wyspie oraz Pałac Myślewicki, czy choćby Biały Domek. Warto zwrócić uwagę również na ofertę edukacyjną warszawskich Łazienek, a także propozycje warsztatów i spotkań. Dodatkowym atutem odwiedzenia tego miejsca właśnie teraz jest akcja „Darmowy listopad”, która obejmuje również inne ciekawe zabytki w Polsce. Po szczegóły zaklikajcie na stronę internetową Łazienek.

 


Centrum Nauki Kopernik
To jedno z najciekawszych i najbardziej absorbujących miejsc, jakie miałam okazję odwiedzić w swoim życiu. Celowo nie użyłam tu słowa muzeum, ponieważ autorzy strony internetowej centrum wyraźnie podkreślają, że ono nim nie jest. Jest to przestrzeń, w której możesz doświadczać, badać, kombinować, eksperymentować i uczyć się. Coś ciekawego dla siebie znajdą tam nie tylko dzieci, ale również dorośli, tylko pamiętajcie – można tam spokojnie zanurkować na pół albo i cały dzień i warto ten fakt uwzględnić w swoim planie wycieczki. Ja niestety miałam na buszowanie po centrum tylko trzy godziny i do dzisiaj czuję niedosyt i mam ochotę na więcej! Na koniec podsunę jeszcze praktyczną wskazówkę: jeśli planujecie wyjazd wcześniej, to polecam zakup biletów przez Internet. Oszczędzicie sporo czasu i nerwów na stanie w długiej kolejce przed wejściem, a zaoszczędzone minuty będziecie mogli przeznaczyć na zgłębianie praw fizyki, oszukiwanie własnych zmysłów oraz kreatywne myślenie.



Spacer i kawa na Starym Mieście
Hasanie po Centrum Nauki Kopernik jest bardzo ekscytującym, ale również dość wyczerpującym zajęciem. Dlatego, jeśli chcielibyście na chwilę zwolnić i złapać oddech przed dalszymi atrakcjami, to można w tym celu śmiało udać się w zakamarki Starego Miasta. To miejsce chyba najbardziej mnie urzekło spośród wszystkich zakątków Warszawy. Tamtejsza architektura, klimat, kolory, a nawet tempo w jakim poruszają się spacerowicze, jest zdecydowanie bliższa małemu włoskiemu miasteczku aniżeli zatłoczonej i wiecznie-gdzieś-pędzącej stolicy. Natomiast wszystkim miłośnikom kawy i słodkości, śmiało mogę polecić kawiarenkę To Lubię, z przecudnym wnętrzem i jeszcze lepszą szarlotką!






Pałac Kultury i Złote Tarasy
Te miejsca dobrze zostawić sobie do zwiedzania na koniec wycieczki – nasza turystyczna ekipa tak właśnie zrobiła, dzięki czemu nie straciłyśmy reszty sił i też nie musiałyśmy biec potem przez pół miasta na pociąg powrotny do domu. Aczkolwiek, jeżeli macie jakieś alternatywne pomysły na to, jak spędzić ostatnie godziny w Warszawie, to moim zdaniem możecie sobie śmiało te dwa punkty wycieczki odpuścić. Niby wszędzie słyszy się, że „jak to być w stolicy i nie odwiedzić Pałacu Kultury?”, ale w mojej subiektywnej - a jakże - opinii, pomijając to miejsce wiele nie stracicie. Co prawda miałam okazję tam tylko wyjechać windą na taras widokowy i nic poza tym, ale pejzaż oglądany przez kraty zabezpieczające oberwatorów przed wypadnięciem nie zaparł mi tchu w piersiach. Za to jeśli chodzi o zakupu w Złotych Tarasach, to co kto lubi. Osobiście nie jestem pasjonatką chodzenia po zatłoczonych galeriach handlowych, ale myślę, że wprawieni w boju miłośnicy zakupów na pewno znajdą tam coś dla siebie ;).

To jeszcze nie koniec
Podczas ostatniego wyjazdu nie udało mi się zobaczyć wszystkiego, co pierwotnie było w planach. Na pierwszym miejscu do odwiedzenia znajduje się Muzeum Powstania Warszawskiego, ale na tym punkcie lista się nie kończy. Nie ma więc innego wyjścia – trzeba obrać kierunek na stolicę jeszcze raz, a mam wrażenie, że na jednym razie się nie skończy. Chętnie zjechałabym na linie na Stadionie Narodowym, oraz przede wszystkim odwiedziła Muzeum Volley Bajka, co mam nadzieję wkrótce się wydarzy i zaoowocuje ciekawym materiałem tutaj na stronie. Tymczasem, zostawiam Was z tym owianym ciepłymi wspomnieniami tekstem i obiecuję więcej. Za jakiś czas :).


* Część zdjęć, które pojawiły się w tym tekście, została wykonana przez Kasię Kwiecień, autorkę bloga Fashion Branding




Może zajrzysz też tu

0 komentarze

Flickr Images