Paweł Zagumny. Życie to mecz

Zastanawialiście się kiedyś jak by to było choć przez chwilę myśleć jak Paweł Zagumny? Przeniknąć przez nieodgadniony wyraz twarzy, stalowe...

Zastanawialiście się kiedyś jak by to było choć przez chwilę myśleć jak Paweł Zagumny? Przeniknąć przez nieodgadniony wyraz twarzy, stalowe spojrzenie, szelmowski uśmiech i wejść w głowę jednego z najlepszych rozgrywających na świecie? Jeśli tak, to uprzejmie donoszę, że teraz jest to możliwe, a furtką do umysłu słynnego Gumy jest jego autobiografia. Dzisiaj przyjrzymy się książce o człowieku, dla którego "życie to mecz."




"Jest 21 września 2014 roku.

Gramy mecz finałowy o mistrzostwo świata." Tak zaczyna się opowieść, w której czytelnik zostaje od razu wrzucony na głęboka wodę, czyli na sam środek boiska w katowickim Spodku, podczas finałowego meczu o złoto z Brazylią. Niezależnie czy jest na to gotowy, czy też nie. Guma był i to nie po raz pierwszy w swoim życiu. Tak samo był przygotowany, gdy podpisywał swój pierwszy kontrakt zawodowy z Czarnymi Radom w klasie maturalnej, czy kiedy odbierał statuetkę dla najlepszego rozgrywającego Mistrzostw Świata 2006 w Japonii. Wtedy, we wrześniu w Katowicach też dobrze wiedział co ma robić, gdy zmienił na boisku Fabiana Drzyzgę w drugim secie pojedynku z Brazylią. Dzięki pierwszoosobowej narracji mamy niepowtarzalną okazję myśleć i obserwować sytuację na boisku z samego jego środka, oczami osoby maksymalnie skoncentrowanej na celu, która wykonuje w swojej głowie bardzo skrupulatną analizę, obliczoną w danej chwili tylko i wyłącznie na to, żeby ten cel osiągnąć. Momentami wygląda to jak jazda bez trzymanki, od której może zakręcić się w głowie, ale niewątpliwie warto się do niej przyłączyć.


Genialny, ale nie nieomylny

Mimo niesamowitych zdolności i dużej pracowitości, Paweł Zagumny nie sięgnął w życiu po wszystkie tytuły, o których marzył. Niewątpliwie w jego dorobku brakuje medalu igrzysk olimpijskich czy choćby tytułu mistrza Polski. O tym wszystkim Guma opowiada na łamach swojej książki, którą notabene ukończył jeszcze przed zakończeniem kariery klubowej. Dlatego też na ostatnich stronach pojawia się cień nadziei na to, że złoty medal mistrzostw Polski jeszcze zawiśnie na jego szyi. Teraz już jednak wiemy, że tak się nie stanie, a przynajmniej nie w roli zawodnika. Czasem zdarzało się, że na niepowodzenia sportowe składał się zwykły pech, innym razem niewłaściwe decyzje trenerów, a nieraz błędy popełniane przez samego Gumę, do których on sam kilkukrotnie się przyznaje. Jednak mimo, iż tytuł książki sugeruje, że dla autora życie to mecz, to mecz już niekoniecznie musi być całym życiem, a emocje i wyzwania nie kończą się za zewnętrzną linią siatkarskiego boiska.      




Skazany na śmierć, Call of Duty i kot Oxford

W autobiografii natkniemy się również na wątki poboczne oraz liczne anegdoty, opowiadane w stylu charakterystycznym dla Pawła Zagumnego. Z lekką ironią, niedopowiedzeniami - żeby dojść do właściwego znaczenia, trzeba umieć czytać między słowami albo kilkukrotnie wracać do jakiegoś akapitu. Nie bez znaczenia pozostaje również wiedza czytelnika spoza książki - tak jak w przypadku historii dotyczącej pierwszych dni zgrupowania reprezentacji w Japonii przed MŚ 2006. Paweł wspomina, że drużyna pojechała wówczas zwiedzać starożytne miasto w Kioto, ale Guma i Sebastian Świderski mieli "kryzys" i woleli się wyspać. W słowie "kryzys" zamyka się bardzo ciekawa i burzliwa historia, a po wyjaśnienie tej zagadki warto sięgnąć do biografii Łukasza Kadziewicza. Od Gumy dowiadujemy się za to jaki był ulubiony serial i gra komputerowa, która angażowała całą drużynę i pozwalała zrelaksować się w przerwach między meczami. Życie prywatne zajmuje chyba najmniejszą część całej książki - autor wypowiada się na ten temat w sposób dość powściągliwy, czemu też nie sposób się dziwić. Czasem jednak zdradza nam pewne szczegóły, jak chociażby imię swojego ulubionego srebrno-szarego kota. 


Rozgrywający, który "myślał i widział"

W ostatniej części książki autor oddaje głos swoim najbliższym, trenerom i kolegom z boiska. I chociaż każdy z nich traktuje swoją znajomość z Gumą w unikalny sposób, zwracając uwagę zarówno na jego zalety, jak i trudny charakter, to w jednym wszyscy, którzy zabrali głos się zgadzają. Cytując jego mamę: "myślał i widział." Na boisku był zawsze bacznym obserwatorem, który potrafił wyciągać wnioski i na ich podstawie podejmować decyzje. A jeśli ma się takie cechy w rywalizacji sportowej, to z reguły nie da się od nich odciąć w zwykłym, codziennym życiu. To daje nam dodatkowy dowód na to, że Paweł  Zagumny jest postacią nietuzinkową. Bo spostrzegawczość i refleksja to cechy, na które niestety coraz rzadziej spotykamy się w zderzeniu z biegnącą ciągle do przodu, na łeb na szyję, rzeczywistością.




Może zajrzysz też tu

0 komentarze

Flickr Images