Między Krakowem a Tokio

W miniony wtorek oficjalnie rozpoczął się sezon reprezentacyjny w rozgrywkach piłki siatkowej i już za chwileczkę, już za momencik, rozkręc...

W miniony wtorek oficjalnie rozpoczął się sezon reprezentacyjny w rozgrywkach piłki siatkowej i już za chwileczkę, już za momencik, rozkręci się on na dobre. Jest to idealny moment na inaugurację kolejnego cyklu podróży na tej stronie - tym razem będą to podróże na bieżące mecze i inne siatkarskie wydarzenia. Dzisiaj udajemy się na szlak pomiędzy zakończonym właśnie w Krakowie XIV Memoriałem Huberta Jerzego Wagnera, a zbliżającym się turniejem kwalifikacyjnym do tegorocznych igrzysk olimpijskich, który odbędzie się w japońskim Tokio. Pakujemy plecaki, bierzemy lornetki - żeby wszystkiemu dobrze się przyjrzeć - i ruszamy!

fot. Kasia Kwiecień www.babeczkinawybiegu.pl
XIV Memoriał Huberta Jerzego Wagnera - Kraków
Jesteśmy świeżo po zakończonym kilka dni temu Memoriale Wagnera – turniej odbywał się w dniach od 17 do 19 maja w krakowskiej Tauron Arenie – więc jeszcze wszystkim towarzyszą emocje, pierwsze przemyślenia oraz wątpliwości, związane z tym wydarzeniem. Na wstępie należy przypomnieć, że Polska uplasowała się na trzecim miejscu, za zwycięską Bułgarią i drugą Serbią. Ostatnia pozycja przypadła w udziale Belgom. Podopieczni Płamena Konstaninowa wygrali wszystkie trzy mecze: 3:2 z Polską i Serbią oraz 3:0 z Belgią. Serbii udało się pokonać w tie breaku zarówno reprezentację Belgii, jak i zespół gospodarzy, natomiast Belgia wróciła do domu beż żadnej wygranej na swoim koncie. Nas jednak najbardziej interesuje, jak drużyna Polski radziła sobie w poszczególnych spotkaniach. Volley Traveller udał się w podróż na siatkarskie parkiety i oto co zaobserwował.

Polska – Bułgaria 2:3 (21:25, 25:21, 21:25, 26:24, 12:15)
Pierwszy mecz, pierwszy set, pierwszy punkt w tym sezonie reprezentacyjnym. Jak wiadomo początki bywają trudne, więc ani nam ani Bułgarom nie szło rewelacyjnie. Nagłe zrywy przeplatały się z chwilami przestoju. Po naszych siatkarzach widać było jeszcze ciężkie treningi na siłowni, a także to, że ciągle szukają pewności w grze i zgrania. I tak Bułgarzy skradli nam pierwszego seta. W drugiej partii udało nam się wypracować konkretną przewagę, i tym razem to my ostatecznie byliśmy lepsi. W naszych szeregach zaczęła pojawiać się pewność w grze, a przeciwnicy popełnili tym razem zbyt wiele błędów. Dlatego: jeden-do-jednego :). Trzeciego seta Bułgarzy zaczęli grać z wysokiego c.  Tej dobrej passy wystarczyło im do końca tego seta, gdzie po początkowym zrywie, prowadzili nadal nawet po drugiej przerwie technicznej, 15:18. Po naszej stronie widać już było mobilizację i to właśnie w tym czasie zaczęliśmy łapać wiatr w żagle  i odrabiać punkty. Strata była jednak zbyt duża żeby dogonić przeciwników. Chociaż koniec partii obfitował w emocje, to jednak my schodziliśmy z boiska z myślą, że następna dla odmiany będzie nasza. Tak też się stało. W czwartym secie nastąpiło nagłe przebudzenie i nasza przewaga nad przeciwnikiem była znacząca. Początek mógł się bardzo podobać kibicom, ponieważ akcje charakteryzowały się dynamiką i spektakularnością. Szczególnie cieszyła gra naszych środkowych i Bartosza Kurka. I chociaż Bułgarom udało się pod koniec wyrównać różnicę punktów, to jednak my schodziliśmy z boiska zwycięsko. Historia niestety nie powtórzyła się w tie breaku. Mimo dobrej gry Michała Kubiaka i Bartka Kurka, o naszej przegranej zadecydowały niepotrzebne błędy i przestoje spowodowane najpewniej wcześniej wspomnianym ciężkim treningiem. Wszyscy byliśmy chyba jednak przygotowani na to, że pierwszy mecz nie będzie idealny i taki nie był. Była za to walka. A forma ma przyjść na Japonię. 


Polska – Belgia 3:1 (20:25, 25:16, 25:20, 25:22)
Przed drugim spotkaniem, wszyscy mieliśmy nadzieję na to, że będzie lepiej niż dzień wcześniej. Tak też ostatecznie było, chociaż to Belgia wygrała pierwszego seta. W drugim nastąpiło po naszej stronie gwałtowne przebudzenie i na szczęście nie ucięliśmy sobie drzemki do samego końca meczu. Tego dnia dużo lepiej funkcjonowała w naszej drużynie zagrywka, świetnie radził sobie też środek - tutaj nie sposób nie podkreślić, że Karol Kłos w czwartym secie od początku starcia, ciągle miał na rękach 90% skuteczności w ataku! Ze znakomitej strony pokazał się również Artur Szalpuk, a debiut po długiej przerwie spowodowanej kontuzją zaliczył sam Piotrek Nowakowski! To właśnie jemu przypadło w udziale zdobycie ostatniego zwycięskiego punktu w tym spotkaniu. Jak podkreślali komentatorzy, co skrzętnie spostrzegł i powtórzył potem Jerzy Mielewski w studiu pomeczowym, „lepie wygrywać niż przegrywać”, tak więc wszyscy cieszyliśmy się z wygranej. 

Polska – Serbia 2:3 (25:17, 25:22, 18:25, 19:25, 11:15)
Pierwszy set - rewelacja. Akcje od początku były bardzo dynamiczne, efektowne i przede wszystkim efektywne. W naszych zastępach gołym okiem widać było energię, mobilizację i pewność siebie. Po dniu odpoczynku do walki ze znakomitym skutkiem włączył się Michał Kubiak. Na zagrywce szalał Mateusz Bieniek, który zaliczył trzy asy serwisowe pod rząd. Tej partii nie mogliśmy przegrać. Podobnie jak i następnej. Zarówno kibiców, jak i ekspertów cieszył blok w wykonaniu naszej drużyny, na zagrywce całkiem zacnie zaprezentował się też Bartek Kurek, niezłe wejście miał Dawid Konarski. Wygraliśmy i myśleliśmy, że dalej będzie jak po maśle. Niestety nie było. W kolejnych partiach gra Serbii znacząco się poprawiła, my za to zaczęliśmy popełniać niepotrzebne błędy, a na boisko wkradło się zmęczenie i być może też lekka dekoncentracja. Czwarty set wyglądał już nieco lepiej, ale wciąż widoczny był spadek skuteczności w ataku i zagrywce, a bez tego ciężko jest nadrabiać stracone punkty. Tie break był za to zdecydowanie bardziej wyrównany. Niestety tylko do pewnego momentu. W końcówce sytuację próbował ratować jeszcze nasz niezastąpiony kapitan, Michał Kubiak, ale to nie wystarczyło i ostatecznie Serbia opuszczała boisko z nieco bardziej podniesionymi głowami.  


Odbijamy od portu Polska - Kraków, ustawiamy ster na Japonia - Tokio
Memoriał i po memoriale. Mimo, że niektórzy mogą czuć się nieco zawiedzeni zarówno całym wynikiem, jak i tymi z poszczególnych meczów, to jednocześnie nie powinniśmy być bardzo zaskoczeni efektem końcowym turnieju. Tak przed, jak i po memoriale, zawodnicy i trenerzy wyraźnie podkreślali, że tegoroczna impreza jest przez nich traktowana jako kolejny etap przygotowań: najpierw do kwalifikacji olimpijskich, a potem miejmy nadzieję, że już docelowo do samych igrzysk w Rio. To nie w Krakowie mieliśmy błyszczeć formą, ale w Tokio, a potem wymieść wszystkich przeciwników z boiska w Brazylii. Tę teorię potwierdza również Ireneusz Mazur, w artykule zamieszczonym na portalu VolleyCafe.pl, zwracając uwagę również na to, że pozostałe drużyny, które wzięły udział w rozgrywkach w Krakowie, nie będą grać w Japonii, w związku z czym znajdują się na innym etapie przygotowań do sezonu. 

Kibice, szykujmy gardła!
Nie powinniśmy więc się martwić, ale już rozgrzewać gardła i dłonie przed kibicowaniem podczas kwalifikacji w Tokio. Turniej „ostatniej szansy” rozpocznie się 28 maja i potrwa do 5 czerwca, także emocji na pewno w tym czasie nam nie zabraknie. Nasi siatkarze zmierzą się kolejno z drużynami: Kanady, Francji, Japonii, Chin, Wenezueli, Iranu i Australii. Mecze będą odbywały się w godzinach porannych czasu polskiego (wszystkie o 8:30, oprócz Japonii – 12:10). Żeby dostać się na igrzyska olimpijskie, musimy zająć co najmniej 3 miejsce – chyba, że któraś azjatycka drużyna znajdzie się na podium, wtedy też 4 zespół ogólnej klasyfikacji pojedzie do Rio. Jest o co walczyć i na pewno nie będzie łatwo, dlatego każdy ściśnięty kciuk, nawet tylko przed ekranem telewizora, będzie dla naszych chłopaków ogromnym wsparciem. O dopingowanie apelował zresztą sam kapitan drużyny, Michał Kubiak, a kapitanowi w tej sytuacji nie wypada odmówić, więc przywdziewajmy biało-czerwone barwy i krzyczmy tak głośno jak się da! A co, niech sąsiedzi wiedzą, że kibicujemy Polsce! :) Bo kto wygra mecz...???? :)

fot. Kasia Kwiecień www.babeczkinawybiegu.pl

Może zajrzysz też tu

0 komentarze

Flickr Images